FORMULARZ KONTAKTOWY

Są takie pary, które od pierwszego spotkania zostawiają po sobie wrażenie spokoju, uważności i pięknej energii. Marta i Krzysiek właśnie tacy byli. Do Boskie Historie przyszli po zdjęcia i film, ale bardzo szybko okazało się, że chodzi o coś więcej niż reportaż. Chodziło o opowieść.

Zawsze spotykamy się z naszymi parami przed ślubem. Rozmawiamy długo o tym, jak widzą swój dzień, jaki klimat jest im najbliższy, jakie kadry ich poruszają, jakie ujęcia czują najbardziej. Pytamy o styl, emocje, tempo. Słuchamy. Dzięki temu w dniu ślubu pracujemy jak na gotowym scenariuszu, takim, który napisali oni sami.

Marta i Krzysiek mieli w głowie bardzo spójny obraz. Ich idealny dzień nie miał być „na pokaz”. Bez przesady. Bez zbędnych dodatków. Bez niczego na wyrost. Wszystko tworzyli świadomie i konsekwentnie - tak, by każdy element pasował do nich.

Ślub odbył się w stadninie koni, pośród natury. Zieleń, przestrzeń, cisza przerywana tylko śmiechem i wzruszeniem. Było prawdziwie.

Ich przysięgi… poruszyły wszystkich. Uczestnicy ceremonii nie kryli łez. To był moment, w którym czas na chwilę się zatrzymał. W tym dniu było mnóstwo uważności - na siebie nawzajem, na dotyk dłoni, na spojrzenia, na małe gesty, które mówią więcej niż słowa.

A potem przyszła radość. Śmiech. Swoboda. Dobra zabawa, która płynęła naturalnie, bez napięcia. Emocje mieszały się ze szczerym luzem. Dokładnie tak, jak oni sami.

Ten reportaż ślubny to zapis dnia, który był w stu procentach „ich”. Spójny, czuły, pełen bliskości i autentycznych emocji. I właśnie takie historie kochamy opowiadać najbardziej.

Reportaż ślubny Marty i Krzyśka w Pousada Kumaki